Przede wszystkim pamiętaj, że nikt z ludzi nie umie wszystkiego, i warto poprosić o pomoc specjalistę (szczegóły poniżej).

Staraj się też, aby nie wpisywać osoby pokrzywdzonej tylko w rolę OFIARY, ale wesprzeć ją w kierunku roli OCALEŃCA. Sprawca przemocy często jest też jej ofiarą.

Jeśli wiesz, że jakieś dziecko jest ofiarą przemocy, masz obowiązek interweniować:
Kodeks Postępowania Karnego, Art. 304 §1
Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję.

1. Czasami tracę nerwy i wtedy zdarza się, że uderzę dziecko; daję mu wtedy klapsa albo klepię w głowę lub je wyzywam.

Rozumiem to całkowicie. Chcesz dla dziecka jak najlepiej, ale porządek być musi; poza tym potrzebujesz też czas na inne obowiązki i odpoczynek. Kiedy dzieci nie słuchają Cię w oczywistych sytuacjach, prowokują, niszczą Twój dorobek – denerwujesz się. Pomyśl jednak, co dzięki temu osiągasz – czy Twoje dzieci są przez to szczęśliwsze? Czy Tobie jest z tym dobrze? Klaps zawsze jest oznaką słabości i bezradności dorosłego. Najczęściej takie zachowanie jest efektem frustracji i potrzeby wyładowania negatywnych emocji. Masz przewagę nad dzieckiem, ale to przecież wyraz zaufania Stwórcy, a nie droga do wyładowywania się, wymuszania bezwzględnego posłuszeństwa i podporządkowania otoczenia. Kiedy przychodzi ta chwila, staraj się opanować, wyjdź na moment do innego pokoju, nabierz dystansu. Potem możesz porozmawiać o tym szczerze z dzieckiem (np. „miałam ochotę cię uderzyć. Bardzo się denerwuję, jak tak się zachowujesz”…). Poproś o pomoc pedagoga lub psychologa, najlepiej zgłoś się do „szkoły dla rodziców” (gdzie znaleźć taką pomoc dowiedzieć się można w powiatowym centrum pomocy rodzinie) – to nie wstyd, a ktoś życzliwy podpowie Ci jak rozwiązywać konflikty bez przemocy i panować na sobą. Dzięki temu zarówno Tobie, jak i dziecku, żyło się będzie lepiej!

2. Są sytuacje w których małolat zasługuje na lanie i koniec. Mnie też kiedyś bito i wyrosłem na porządnego człowieka. To pomaga!


Nawet pies, kiedy jest bity wie, że nie jest wtedy kochany… A dziecko jest człowiekiem, i chociaż różni się od dorosłego, jak każdy człowiek posiada potrzebę
bezwarunkowej akceptacji, miłości, bezpieczeństwa, przynależności.Zresztą – jeśli sam byłeś bity – pomyśl, co wtedy czułeś i przykro mi, ale skoro dzisiaj stajesz po stronie przemocy, nie wyrosłeś na dobrego człowieka. Można to zmienić, można powstrzymać przemoc – potrzebujesz pomocy. Pamiętaj – każda kara cielesna przekracza granicę wychowania i prawa. Uratuj siebie, swoje dziecko i swoją rodzinę – zapytaj o stosowanie kar cielesnych profesjonalistę, poproś o konkretne argumenty i pomoc (gdzie ją znaleźć dowiedzieć się można w powiatowym centrum pomocy rodzinie). Jeśli nie zrobisz tego jak najszybciej, wiedz, że jesteś zagrożeniem dla zdrowia i życia dziecka, a pomiędzy klapsami, poszturchaniem i laniem, a wyraźnym sadyzmem jest cienka, wręcz niewidzialna, granica. Jeśli się nie zmienisz, lada moment ktoś podejmie interwencję. Zostaniesz oskarżony i skazany – grozi Ci nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Można tego jednak uniknąć. Nie jesteś pierwszy i nie jesteś sam – już wielu ludzi zostało uzdrowionych!

3. Czytałem wiele książek i poradników dla rodziców, gdzie polecano stosowanie lania. Pedagogika popiera zatem stosowanie kar cielesnych, a więc…

Książkę może napisać każdy. Nie trzeba być wcale kompetentnym, gdyż nikt nie weryfikuje większości publikacji pod względem merytorycznym. Książki o wychowaniu i poradniki zalecające kary cielesne należą do wyjątkowej mniejszości w świecie pedagogiki. Pytanie „bić, czy nie bić” należy w naukach społecznych do tzw. pytań retorycznych, na które nauka już dawno dała odpowiedź. Stosowanie kar cielesnych zostało potępione przez zdecydowaną większość szkół psychologii i pedagogiki. Pamiętaj także, iż bicie jest przestępstwem. Do terapeutów i ośrodków pomocy trafia wiele osób – dzieci, ale przede wszystkim dorosłych, których traumatyczne przeżycia z dzieciństwa związane z przemocą uniemożliwiają prawidłowe funkcjonowanie. Dziś nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przemocy wobec dzieci – pedagogika, psychologia, etyka, praktyka i efektywność wychowania oraz prawodawstwo są jednoznaczne: nie bij, dziecko też jest człowiekiem; nie bij, to wcale nie jest skuteczne!

4. Często u sąsiada słychać płacz dziecka w domu. Widzę potem córkę sąsiadki wałęsającą się do późna w nocy po klatce schodowej. Jak zareagować?

Nie tylko prawo, ale także ludzka etyka, zobowiązuje w takiej sytuacji do zainteresowania się sprawą. Poproś o pomoc profesjonalistów: jeśli przypuszczasz, że dziecko może być ofiarą „lżejszych” kategorii przemocy (np. klapsów, bądź kłótni rodzicielskich) lub zaniedbania, zgłoś ten fakt do sądu rodzinnego (celem lepszego rozpoznania sprawy oraz ewentualnego ustanowienia kuratora), bądź – zwłaszcza w przypadku zaniedbania – do ośrodka pomocy społecznej (celem otoczenia rodziny pracą  socjalną). Jeśli ocenisz, że sytuacja może wymagać natychmiastowego oddzielenia sprawcyod ofiary, nie rozmawiaj z rodzicami (bo zemszczą się na dziecku, bądź je ukryją), a o pomoc poproś policjantów, którzy rozpoznają sytuację i podejmą odpowiednie czynności (możesz to zrobić także anonimowo pod numerem: 0 800 120 226). Jeśli masz jakieś wątpliwości, skontaktuj się z wyspecjalizowaną organizacją pozarządową (ich adresy otrzymasz dzwoniąc na numer „Niebieskiej linii” www.niebieskalinia.pl).

5. Jestem nauczycielem i odnoszę wrażenie, że jeden z moich uczniów jest bity w domu. Co robić?

Jesteś profesjonalistą, który powinien zareagować, a co więcej zrobić to skutecznie, czyli jak najlepiej dla dziecka. Skonsultuj się z innymi nauczycielami i
pedagogiem szkolnym – może też zauważyli jakieś objawy u tego ucznia. Spróbuj porozmawiać z samym uczniem, zwracając uwagę na jego reakcję, w tym ewentualny opór i usprawiedliwianie rodziców. Jeśli ocenisz, że przemoc nie wymaga natychmiastowego oddzielenia sprawcy od ofiary (mamy do czynienia z „lżejszymi” kategoriami przemocy, bądź z zaniedbaniem), porozmawiaj z rodzicami i jednocześnie zgłoś fakt przemocy do sądu rodzinnego (celem lepszego rozpoznania sprawy oraz ewentualnego ustanowienia kuratora), bądź – zwłaszcza w przypadku zaniedbania – do ośrodka pomocy społecznej (celem otoczenia rodziny pracą socjalną). Zachęć rodzinę do terapii, a nade wszystko do zajęć w „szkole dla rodziców” (gdzie znaleźć taką pomoc dowiedzieć się można w powiatowym centrum pomocy rodzinie). Jeśli ocenisz, że sytuacja może wymagać natychmiastowego oddzielenia sprawcy od ofiary, nie rozmawiaj z rodzicami (bo zemszczą się na dziecku, bądź je ukryją), a o pomoc poproś policjantów. Dobrze by było, abyś na każdym szczeblu postępowania w tej sprawie towarzyszył dziecku i rodzinie, aby dopilnować poprawność czynności wykonywanych przez służby społeczne. Jeśli masz jakieś wątpliwości, poproś o przyjrzenie się sprawie Rzecznika Praw Dziecka (www.brpd.gov.pl), bądź wyspecjalizowaną organizację pozarządową (ich adresy otrzymasz dzwoniąc na numer
„Niebieskiej linii”  www.niebieskalinia.pl).

A teraz osiem powodów, dla których nie powinno się bić dzieci:

1. Bijąc – uczysz bić. Naśladownictwo i modelowanie to bardzo istotne mechanizmy psychologiczne w dziecku.

„Dzieci, które się obdarza szacunkiem, uczą się szacunku. Dzieci, którym się służy, uczą się służyć słabszym. Dzieci, które się kocha takimi, jakie są, uczą się
tolerancji. Na tym gruncie kształtują się własne ideały, które mogą być tylko przyjazne ludziom, bo wyrosły z doświadczenia miłości.” (A.Miller, psycholog dziecięcy (w: „Mury milczenia”, Warszawa 1991, str. 97)).

2. Bicie promuje i nasila gniew – zarówno w dziecku, jak i w rodzicu, niszczy dziecko i jego psychikę. Straty często są nieodwracalne.

„Przemoc stosowana wobec dzieci tworzy chore społeczeństwo, rządzące się przemocą. Prawdziwy autorytet odrzuca poniżenie. Dyscyplinę osiąga dialogiem, słuchaniem, zaufaniem, respektem i ochroną słabszych. Dzieciom daje wsparcie potrzebne im do stania się odpowiedzialnymi dorosłymi, którzy nie będą podejmowali mściwych działań w rodzaju wojen i dyktatur, ponieważ będą raczej oddawali innym to, co sami dostali wcześniej i czego nauczyli się na przykładach ochrony i szacunku (…).” (A.Miller, psycholog dziecięcy (w: „List otwarty do wszystkich polityków”, [w:] Bińczycka J. [red.], Humaniści o prawach dziecka, Kraków 2000)).

3. Bicie niszczy rodzica i nierzadko skazuje go na wyrzuty sumienia do końca życia.

„W swoim czasie też byłem wyniosły, zachowywałem się z rezerwą i byłem zwolennikiem dyscypliny. Nauczałem w systemie opartym na rzemieniu, jak w Szkocji
nazywaliśmy pas. Używał go mój ojciec, a ja poszedłem w jego ślady, nawet nie zastanawiając się nad zaletami i wadami tej metody, aż do owego dnia, gdy jako dyrektor zbiłem nim chłopca za zuchwałość. Nieoczekiwanie pojawiła mi się w głowie nowa myśl. Co ja robię? To mały chłopiec, a ja jestem duży. Dlaczego biję kogoś mniejszego od siebie? Wrzuciłem swój rzemień do ognia i nigdy już nie uderzyłem dziecka. Zuchwałość chłopca sprowadziła mnie do jego poziomu; obraziło to moją godność, mój status najwyższego autorytetu. On zwrócił się do mnie tak, jakbyśmy byli sobie równi. Niewybaczalna zniewaga (…).” (A.S.Neil, psycholog dziecięcy (w: „Nowa Summerhill”, Poznań 1994, str. 25)).

4. Bicie nasila się: od klapsa i szturchania do maltretowania jest krótka droga.

„A potem stary K. dał mi czarne kudłate szczenię, teriera kerry blue, i w miarę jak piesek dorastał, rósł też rozmiar stosownej kary cielesnej, od gazety poprzez rurkę gumową po pejcz, ten pejcz, tak uniwersalny, tak funkcjonalny – bo jednocześnie, choć nie za jednym zamachem, można było za jego pomocą wychować szczenię rasy kerry blue i dziecko rasy ludzkiej. Ten pejcz musiał mieć swój zapach, bo zanim stary K. przystępował do seansów wychowawczych, czy to w stosunku do suki, czy do mnie, podtykał nam pod nos ten pejcz i kazał wąchać; już drżąc lekko podekscytowany władzą, już nie mogąc doczekać się chwili, w której zada pierwsze razy, mówił jeszcze „no, powąchaj”. I choć niczego nie czułem, bo najczęściej już wtedy nos miałem zatkany łzami, pejcz musiał mieć swój zapach, z pewnością psi nos był w stanie go rozpoznać, z pewnością polecenie wąchania było adresowane bardziej do psa, ale skoro już metoda wychowawcza okazała się tak uniwersalna, należało ją na dziecku rasy ludzkiej zastosować z pełną konsekwencją, kazał mi więc wąchać i dopiero potem bił”. (Wojciech Kuczok, pisarz (w
[anty]biograficznej powieści: „Gnój”, 2003)).

5. Bicie nie zmienia zachowania dziecka – wywołuje tylko strach przed oprawcą.

„Wystarczyło, że wyprowadziliśmy go z równowagi. Wpadał w gniew i w ten sposób się mścił. Nie robił tego, by nas o czymś pouczyć, chodziło o to, byśmy się go bali. Właśnie dlatego nas karał: nie po to, byśmy stali się przez to lepsi, lecz po to, byśmy go przepraszali. Jeśli jednak tak właśnie cię karzą, to jak masz przeprosić za to, co zrobiłeś? Jeśli wykastrujesz chłopca przyłapanego na kradzieży chleba, to czy będzie on odczuwał skruchę z powodu tej kradzieży, krzycząc i płacząc? Nie przyjdzie mu to nawet do głowy. Wcale do niego nie dotrze, co złego zrobił, ponieważ nie został ukarany w sposób, który mógłby go powstrzymać przed kolejną kradzieżą. Nie pomyśli sobie: „No tak, przecież kogoś pozbawiłem tego bochenka chleba.” Pomyśli co innego: „Zostałem ciężko okaleczony z powodu jakiegoś głupiego chleba.” Znienawidzi cię za to. I to właśnie ojciec w nas wszczepił: głęboką urazę, ponieważ nawet dziecko zdaje sobie sprawę, że zostało zbyt surowo ukarane za jakiś drobiazg. Gdy spadnie ci coś ze stołu, jesteś gotów wytrzeć podłogę, ale nie jesteś przygotowany na to, że będziesz musiał wylizać ją jęzorem. I podobnie jeśli się spóźnisz parę minut, wracając ze szkoły…” (M. Gilmore, publicysta (jego dwaj bracia zostali przestępcami, w tym jeden wielokrotnym mordercą; w autobiograficznej powieści: „Strzał w serce”, 2002)).

6. Bicie nie jest polecane przez Biblię – te zalecenia są tam elementem pochodzącym z ówczesnej kultury.

„Jest prawdą, że niektóre fragmenty Pisma Świętego usprawiedliwiają okrucieństwo wobec dzieci. Tę biblijną argumentację popierającą kary cielesne wykorzystują zwolennicy pedagogiki autorytarnej, na przykład: James Dobson, czy ks. Wilhelm Wermter. Zgadzając się z ks. Januszem Tarnowskim, że taka argumentacja jest błędem interpretacyjnym, trzeba tutaj definitywnie zaznaczyć, że Pismo Święte nie jest kompendium wszelkiej wiedzy, w tym nie jest podręcznikiem do pedagogiki. Jest to dzieło bosko-ludzkie, gdzie wyraźny jest pogląd ówczesnych ludzi na świat: począwszy od płaskiej Ziemi, a skończywszy na konieczności używania kija.” (dr S.Sosnowski, ksiądz (w: Horyzonty Wychowania 2004/3)).

7. Bicie nie jest elementem dyscypliny, ale przemocą. Każdy ma prawo do życia bez przemocy.

„Tej mocy, która jest potężniejsza od każdej ludzkiej słabości – i od każdej, choćby najtrudniejszej sytuacji, nie wyłączając przemocy. Proszę Was, abyście te słabości, grzechy, wady, sytuacje, nazywali po imieniu. Abyście z nimi wciąż się zmagali. Abyście nie pozwolili się pochłonąć fali demoralizacji, zobojętnienia, upadku ducha.” (Jan Paweł II, Homilia z dnia 22.06.83 r. (w: „L’Osservatore Romano”, 23.06.83, pp. 1-2)).

8. Przemoc wobec dziecka jest bardzo poważnym przestępstwem, karanym więzieniem.

Kodeks Karny, Art. 207: „§1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. §2. Jeżeli czyn określony w par. 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”

Kodeks Karny, Art. 200: „§ 1. Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 2. Tej samej karze podlega, kto utrwala treści pornograficzne z udziałem takiej osoby.”